Przyłapany na gorącym uczynku

Siedziałem na białej, wygodnej kanapie ze szklanką whisky z lodem w prawej dłoni. Z czternastego piętra spoglądałem na zatłoczone ulice pod nami i wysokie szklane budynki dookoła. Rozmyślałem właśnie nad urokami wieczornej, Warszawskiej panoramy, gdy coś nagle przyciągnęło moją uwagę z powrotem do tego co działo się wokół mnie.

Poczekaj chwilę, muszę to zanotować. – Powiedział Joe po angielsku. Jego głos zabrzmiał intensywnie na tle jednostajnego monologu Johna, który wprawił mnie w zamyślenie.

Spojrzałem w lewo. Joe siedział po drugiej stronie kanapy i notował skrupulatnie na swoim telefonie. Wychował się w Australii, ale z pochodzenia był Azjatą. Chociaż wysoki, to reszta genów nie pomagała mu w grze. Nie pomagał też sam sobie próbując zakryć łysinę wyblakniętym kaszkietem i nosząc za dużą koszulę do wytartych dżinsów. Nad tym też trzeba będzie popracować, ale jeszcze nie dzisiaj.

– No dobra – Powiedział John nie przestając chodzić w tę i z powrotem przed nami. – Powtórz jakie są cztery podstawowe rzeczy przy podejściu.

– Mocny kontakt wzrokowy, wyprostowana pozycja ciała, niski, pewny głos… – Joe wyliczył niemal bez zastanowienia. Dopiero przy ostatnim zająknął się i spojrzał w notatki zanim dokończył. – Nie filtrowanie tego co mówię.

Dobrze! – Przytaknął John i wznowił swój monolog szkoleniowy.

Wiedziałem wszystko, o czym opowiadał. Podstawowe teorie Gry i jego osobiste metody. Bardziej niż na tym co mówi, skupiałem się na tym jak mówi. John jest jednym z najbardziej znanych i dość kontrowersyjnych trenerów uwodzenia w Stanach. Ja miałem zostać pierwszym trenerem, który dołączy do jego firmy i zacznie szerzyć jego metody w Europie. Nie był to jednak mój styl. Brakowało w nim naturalności i szczerości. W jego metodzie cel uświęca środki, bezwzględnie. Jest to oparty na logice system wykorzystujący psychologię i zarządzanie obiekcjami, prowadzący do jednego celu. Uprawiać seks z jak największą ilością kobiet.

Po kolejnych dwudziestu minutach wykładu, John doszedł do momentu, w którym opowiadał jak szacować prawdopodobieństwo seksu jeszcze tego samego wieczoru z nowopoznaną dziewczyną w klubie. Następnie jak na tej podstawie podjąć decyzję, czy warto zostać z tą dziewczyną dłużej i próbować zabrać ją do siebie, czy może lepiej wziąć tylko numer i zostawić na inny dzień.

Nie zdążył skończyć ostatniego zdania, kiedy w kuchni coś się ruszyło. Dopiero kiedy wstała, zdałem sobie sprawę, że w wynajmowanym przez Johna mieszkaniu, cały czas siedziała z nami jedna z jego dziewczyn.

Mam tego dość. – Powiedziała stojąc i zbierając swoje rzeczy do torebki. – Nie będę więcej tego słuchała.

Nie lubiłem jej. Parę tygodni wcześniej dotrzymywałem jej towarzystwa w trakcie wystąpienia innych trenerów na Sopot Summit. Pozwoliłem sobie na lekki flirt, tak dla zabawy. Wiedziałem, że facet, z którym przyjechała i z którym się spotykała, przemawiał właśnie za ścianą. Z szacunku chociażby, za moim flirtem nie chowała się intencja. Poza tym, nie pociągała mnie. Mam słabość do niskich, drobnych i niewinnie wyglądających dziewczyn. Nie spełniała żadnego z tych kryteriów.

Z tych dwóch powodów dużo łatwiej było mi utrzymywać dystans. Z jednej strony pozwalałem sobie na przeciągłe spojrzenia, delikatne otarcia naszych ciał i dwuznaczności w moich słowach, ale z drugiej cofałem się po każdym takim ruchu. Cofałem, żeby po otarciu nasze ciała nie miały miejsca, by zbyt blisko siebie pozostać, a dwuznaczności przeplatałem nudnymi tematami, żebyśmy nie zaczęli otwarcie mówić o seksie ze sobą. Niestety im bardziej się wycofywałem, tym więcej przestrzeni między nami tworzyłem. Przestrzeni, którą ktoś mógł wypełnić, a skoro nie robiłem tego ja, zaczynała ona. Zaczynała za mną gonić i domagać się mojej uwagi, którą co chwilę jej zabierałem.

Nie wytrzymała. W pewnym momencie skróciła fizyczny dystans między nami jednym krokiem i spróbowała mnie pocałować. Kiedy wykręciłem głowę nastawiając policzek, niemal fizycznie chciała mnie do niego zmusić. To był moment, w którym zostawiłem ją samą i wróciłem na salę odgrywać swoją rolę grzecznego konferansjera.

To jeszcze nie byłoby nic złego. Do niczego wielkiego nie doszło i puściłbym to w zapomnienie, gdyby nie fakt, że później chciała odwrócić sytuację i powiedziała Johnowi, że się do niej dobierałem. Ja nie lubię toksycznych ludzi. Jemu widocznie nie przeszkadzają, dlatego jeszcze tutaj była.

 – Wróci. – Skomentował nasz obecny wykładowca spoglądając na zamykające się za nią drzwi. – Na czym to stanąłem?

cdn…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s